Kurt Johanessen z Norwegii za podstawę swojej pracy uważa obecność w danej chwili. Czwartego wieczoru Interakcji zastaliśmy go leżącego na białych kartkach rozłożonych na posadzce Ody. W ustach trzymał pęk spływających do ziemi jak fontanna drutów. Na ich końcach były przywiązane ołówki. Artysta pozostawał nieruchomy jakby w śpiączce. Każde najmniejsze drgnięcia, ailment skurcze mięśni, clinic powodowały zostawianie śladów przez ołówki, stomach kojarzących się z wykresem pracy serca na elektrokardiogramie. Johanessen zaproponował bardzo estetyczny i intymny performance. Przez jakiś czas leżał w rogu sali podczas gdy w innych jej częściach odbywały się już kolejne akcje. Artysta gdy uznał, że skończył występ, wstał i niepostrzeżenie dołączył do pozostałych widzów.

Następnego dnia Johanessen zaskoczył nas zupełnie inny podejściem do performancu. Zaprosił nas do swojego Biura Wystaw Włosów. Zasiadł za stolikiem, na którym leżały stosy papierów, dokumentów i zachęcał do oddawania mu po jednym włosie. Ofiarodawca podpisywał się na liście imieniem i nazwiskiem, datą urodzenia i adresem. Artysta wtajemniczył widzów, że ma zamiar zbierać włosy po całym świecie i utworzyć z nich później katalog. Oczywiście ofiarowałam mu swój włos, dzięki czemu poczułam się tak jakbym zostawiła dla potomnych ślad po sobie, przedłużyła własne istnienie i przełamała anonimowość.

Alicja Pertkiewicz

Rita Maruhaug to działająca od 20 lat artystka pochodząca z Norwegii. W performancie opierająca swoje działania o podstawowe narzędzie jakim jest ciało przy minimalnym użyci rekwizytów. Tak też się stało czwartego i piątego dnia festiwalu, kiedy to prezentowała nam w performancie Norvick Liquid swoje odczucia na temat values czyli różnie rozumianej wartości.

W czwartek artystka wyszła do publiczności ubrana w biały lekki strój, zaczęła się przechadzać podczas gdy z rękawów wysypywały się jej norweskie monety. Kiedy usłyszeliśmy brzęk ostatniej korony performerka wyszła, a publiczność rzuciła się by pozbierać pieniądze. Podobnie oszczędna w środkach okazała się akacja przeprowadzona przez nią następnego dnia. Maruhaug wyszła znów w białym stroju i milcząc stanęła. Patrzyła w oczy widzów. W pewnym momencie jej twarz nabrała rumieńców a my ujrzeliśmy powiększającą się miedzy jej nogami czarną plamę. Była to oleista przypominająca ropę naftową ciecz. W rozmowie performerka wyjaśniła mi, że jej performance dotyczą przemyśleń na temat tego jak to jest, że coś może mieć wartość, dlaczego ma wartość, jaką wartość może uzyskać i że ta wartość może być różna w różnych okolicznościach. Co ma wartość dla mnie a co dla Ciebie?

Wielu na pewno nie mogło się doczekać zaplanowanego na ostatni dzień festiwalu występu grupy Restauracja Europa składającej się z organizatorów Interakcji: Stanisława Piotra Gajdy, Gordiana Pieca, Mariusza Marchlewicza.

W oświetlonej jedną żarówką przestrzeni galerii ujrzeliśmy estetyczny obraz, na który składały się następujące elementy: stół nakryty czarną płachtą, z dwiema metalowymi wypełnionymi wodą miskami, po obu stronach stołu stali dwaj mężczyźni ubrani w czarne garnitury, białe koszule i czarne krawaty, kilka kroków od stołu w centrum kompozycji był trzeci równie elegancko ubrany mężczyzna. Akcja rozpoczęła się powoli, w pełnym skupieniu mężczyźni przy stole jednocześnie sięgnęli po białe płachty leżące pod stołem i rozłożone unieśli w górę tak, że całe ich postacie zostały przysłonięte. Ciszę rozproszył dźwięk odbijanej o posadzkę, przez trzeciego mężczyznę, białej piłeczki pingpongowej. Ten rytmiczny odgłos odbijania towarzyszył wystąpieniu już do końca. Mężczyźni złożyli płachty, położyli je na stole i pochylając się oparli ręce o krawędzie stołu po to by na raz zanurzyć na dłuższą chwilę w wodzie swoje twarze. Czynność te powtórzyli jeszcze trzy razy. Wyprostowali się, narzucili płachty na głowy by delikatnie się osuszyć. Następnie zamoczyli je w miskach, wykręcili, strzepnęli u wrócili do pozycji z rękami w górze, od której rozpoczęli całą akcję. Wtem piłeczka potoczyła się po posadzce, a mężczyźni upuścili płachty. Tak zakończył się ten iście teatralny, mający charakter ascetycznego rytuału performance.

Alicja Pertkiewicz

XII Festiwal Interakcje w Piotrkowie Trybunalskim zakończył oczekiwany występ Jana Świdzińskiego, polskiego artysty współczesnego, intermedialnego, twórcy sztuki kontekstualnej, performera, krytyka sztuki i filozofa.

Starszy mężczyzna powitał z pełnym ciepła uśmiechem publiczność i usiadł na ustawionym do niej przodem krześle. Na ścianie za nim pojawił się tekst, który artysta zaczął wygłaszać na przemian w języku polskim i angielskim w trakcie dotykając swojej twarzy dłońmi, wskazując coś w przestrzeni i na koniec wykonując rękami okrężne ruchy wolno i coraz szybciej. Treść wypowiedzi kluczowa dla performancu brzmiała następująco: Naturalne ? nienaturalne? Co jest na początku a co na końcu? Absurdy idą ze sztuki do życia i z życia do sztuki.? Nic dodać, nic ująć. Performance został nagrodzony gromkimi brawami i okrzykami zachwytu. XII Międzynarodowy Festiwal Interakcje dobiegł końca. I ja i inni widzowie nie możemy doczekać się kolejnego festiwalu już za rok.

Alicja Pertkiewicz